KONIECZNIE PRZECZYTAJ

03 lutego 2026
red letters neon light

 

Myśl o podziękowaniach chodzi za mną już od ponad trzech tygodni.

Wbrew pozorom to wcale nie jest łatwy temat. Bo nie chodzi mi tylko o to, żeby powiedzieć: „słuchajcie, dziękuję”. Chodzi też o to, żeby powiedzieć, jak bardzo to wszystko jest dla mnie ważne. A to z kolei  brzmi jak banał. Długo nie mogłam znaleźć sposobu, żeby wyrazić swoją wdzięczność tak, żeby była dla Was naprawdę zrozumiała. Mam nadzieję, że to, co teraz napiszę, choć trochę pokaże Wam, ile to dla mnie naprawdę znaczy.

 

Zauważyłam w sobie ogromną zmianę — taką głęboką, trudną do nazwania.

Myślałam o tym długo i w końcu znalazłam słowo, które ją najlepiej opisuje.

To zwyczajne słowo, ale dotarcie do niego zajęło mi trochę czasu.

 

To, co zabrał mi rak, co zabrała mi choroba, to beztroska.

 

Niezależnie od tego, czy się śmieję, czy spędzam naprawdę wspaniały czas, w towarzystwie ludzi, których kocham, robiąc rzeczy, które dają mi ogromną radość — tej beztroski po prostu już nie ma. Choroba wisi nade mną jak gilotyna. Nie da się pozbyć tego uczucia, bo choroba jest faktem. Nie wiadomo, w którą stronę pójdzie, kiedy uderzy. Ta gilotyna po prostu tam jest. To uczucie siedzi bardzo głęboko we mnie — pod wieloma warstwami śmiechu, radości, szczęścia i przyjemności. Ale jest.

 

I dokładnie tak samo głęboko siedzi we mnie wdzięczność za Waszą pomoc, troskę, myśli o mnie i wszystkie działania, które podejmujecie. To też jest bardzo głęboko.

Daje mi radość, poczucie bliskości, wdzięczności, jakiejś ludzkiej wspólnoty.

 

I to daje mi naprawdę bardzo dużo.

 

Wiem, że porównanie do gilotyny brzmi negatywnie, ale chodzi mi tylko o to, że te uczucia po prostu są — silne, prawdziwe, nie do pominięcia.

Czasem mam w sobie chaos — raz wierzę w ludzi, a raz przestaję. Może ta wiara została mi głównie na tym „niższym”, lokalnym poziomie. Wierzę w jednostkę.

Wierzę, że człowiek potrafi się poświęcić, zobaczyć drugiego człowieka, zatroszczyć się o niego, nawet jeśli jest obcy. Na poziomie globalnym coraz trudniej mi to wszystko poukładać — to, co się dzieje, co się słyszy, ile jest negatywnych zmian i ile rzeczy budzi sprzeciw.

I właśnie Wasza pomoc jest dla mnie tym, co tę wiarę ugruntowuje. Wiarę w człowieka. Wiarę w jednostkę. Wiarę w podstawowe, dobre, ludzkie uczucia, zachowania i sposób patrzenia na świat.

 

Dziękuję wszystkim darczyńcom — moim aniołom.

Wspieracie mnie na tak wiele różnych sposobów.

 

Dziękuję za przekazanie 1,5% podatku na moje konto w Fundacji Rakiety.

Dziękuję również za wszystkie wpłaty na moje konto w Fundacji Rakiety.

Dziękuję za niespodzianki, które pojawiają się na moim koncie.

Dziękuję za zakup mojej ceramiki i za każdą wpłatę na Zrzutce.pl.

Dziękuję za wielokrotne uczestnictwo w moich warsztatach — nawet wtedy, gdy wiedza i doświadczenie już były.

Dziękuję za kolejną i kolejną, i jeszcze jedną paterę, wazon, talerzyki i wszystkie te „ceramiczne pierdółki”, które trafiają do Waszych domów.

Dziękuję Webwave za umożliwienie mi prowadzenia tego bloga w wersji premium.

Dziękuję za te wszystkie chwile, w których o mnie pomyśleliście i w taki czy inny sposób pokazaliście swoje wsparcie. To znaczy dla mnie więcej, niż potrafię ubrać w słowa.

 

 

Ps. nie pytajcie dlaczego grzybki...po prostu podobają mi się:)

 

 

Blog - główna strona

Kolejny wpis

CHCESZ  SIĘ ZE MNĄ SKONTAKTOWAĆ?

NAPISZ DO MNIE : beata.roszykiewicz@gmail.com